Ron Marz napisał już wiele komiksów i jest znany w tym świecie jako prawdziwy specjalista. Autor pracuje teraz nad nowym projektem: Turok. Będzie to opowieść o łowcy dinozaurów. Ilustratorem będzie natomiast Roberto Castro.
Rok wydania: 2020. Opis. Krótkie wywiady z paskudnymi ludźmi to zbiór nietypowych historii przesyconych ironicznym humorem, groteskowymi postaciami. Bohaterowie to Amerykanie przełomu XX i XXI wieku – egocentryczni, emocjonalnie płytcy i zagubieni, zapatrzeni w media, rozbudzeni seksualnie, ale niezdolni do zbudowania trwałej i zdrowej
Polecam wszystkimi sposobami. Nie da się tej książki wyrzucić z myśli, zostanie w tobie i będzie pracować, zmieniając cię na lepszego człowieka - bardziej uważnego, mądrzejszego, widzącego to, co do tej pory mogło ci umknąć. Z czystym sumieniem daję dziesiątkę tej książce. Uzasadnię: 1. Wallace jest wynaazcą.
235 views, 13 likes, 0 loves, 0 comments, 1 shares, Facebook Watch Videos from Muraspec: Mamy dla Was jeszcze krótki wywiad z autorami pierwszej z wyróżnionych prac (według ilości punktów jurorskich)
. Maffashion zdecydowała się na krótki komentarz odnośnie rozpadu swojego związku z Sebastianem Fabijańskim. Odpowiedź blogerki w punkt! Zamieszanie, które powstało wokół rozstania Maffashion i Sebastiana Fabijańskiego zaskoczyło nawet samych zainteresowanych. Para, która od kilku miesięcy borykała się z kryzysem w związku, zdecydowała się na rozstanie, a informację tę potwierdziła blogerka w swoim oświadczeniu. Gdy wydawało się, że ten etap w życiu jest już dla nich zamknięty, na jaw zaczęły wychodzić niewygodne fakty, które zszokowały opinię publiczną. Teraz Julia Kuczyńska zdecydowała się przerwać milczenie i wymownie skomentowała zakończenie swojej relacji z Fabijańskim. Maffashion wymownie komentuje rozstanie z Sebastianem Fabijańskim Maffashion i Sebastian Fabijański rozstali się kilka tygodni temu. Byli partnerzy planowali wydać wspólne oświadczenie i dla dobra dziecka nie "prać brudów" publicznie. Niestety, do mediów wciąż docierały nowe informacje, które coraz bardziej szokowały. O kryzysie w związku znanej pary mówiło się od kilku miesięcy, gdy do sieci trafiło nagranie ze spotkania Fabijańskiego z Rafalalą. Gwiazdor próbował tłumaczyć zaistniałą sytuację promocją filmu, jednak nikt nie potwierdził jego słów. Jakiś czas później Sebastian Fabijański w wywiadzie przyznał się do zdrady Maffashion i ze łzami w oczach opowiadał o ostatnich miesiącach swojego życia, które były dla niego bardzo trudne. W sieci pojawiło się oświadczenia kobiety, która oskarżyła Maffashion o rozbicie związku. Nawet te doniesienia nie zmusiły jej do zabrania głosu i wciąż konsekwentnie milczała. Dopiero kontrowersyjny wywiad, w którym transseksualna celebrytka zaatakowała synka byłych zakocjanych, wywołał reakcję. Maffashion odpowiedziała na zaczepkę Rafalali i w ostrych słowach przyznała, że granice zostały przekroczone. Fani w sekcji komentarzy wciąż dopytują o samopoczucie swojej ulubienicy. Dzisiaj pojawiło się nagranie ze zbiorową odpowiedzią dla internautów. - Stabilnie. - napisała Julia Kuczyńska Zobacz także: Sebastian Fabijański edytował wpis o Maffashion w swoim oświadczeniu! Instagram @maffashion_official Instagram jest jednym ze źródeł dochodu Julii Kuczyńskiej, blogerka regularnie publikuje w sieci zdjęcia z kampanii czy relacje z życia codziennego. Nic dziwnego, że nawet po głośnym rozstaniu nie zrezygnowała z użytkowania mediów społecznościowych! Teraz opublikowała nagranie z samochodu, na którym zasugerowała, że w jej życiu wszystko jest stabilne i dobrze się układa. Maffashion skupiła się teraz na powrocie do codziennych obowiązków oraz synku, którego zabrała na urlop za miastem. Zobacz także: Rafalala odpiera zarzuty Sebastiana Fabijańskiego i uderza w Maffashion. "Byłam u swojego prawnika" Instagram @maffashion_official Maffashion nie chce podgrzewać i tak już gorącej atmosfery wokół swojej rodziny. Gwiazda skupiła się na tym, co dla niej najważniejsze - chce, aby jej synek jak najmniej odczuł rozstanie rodziców. Transseksualna celebrytka wciąż jednak próbuje wykorzystać swoje pięć minut i w kolejnych wywiadach ciepło wspomina Sebastiana Fabijańskiego, za każdym razem wbijając szpilę Julii Kuczyńskiej. Tym razem Rafalala w rozmowie z dziennikarzami wyznała, że Maffashion "odgrywa rolę". Myślicie, że była partnerka Sebastiana Fabijańskiego w końcu odpowie na słowne zaczepki? East News/Pawel Wodzynski. Artur Zawadzki/REPORTER, VIPHOTO/East News Tadeusz Wypych/REPORTER TRICOLORS/EAST NEWS PIOTR KAMIONKA/REPORTER
Marzysz o wywiadzie ze swoim idolem. Jeśli jest nim polski aktor lub dziewczyna z twojej szkoły osiągająca sukcesy jako modelka, raczej ci się uda. Większy problem, jeśli planujesz rozmowę z niechętnie udzielającym się w mediach laureatem Nagrody NIKE czy hollywoodzką gwiazdą. Warto wierzyć, że nie ma rzeczy niemożliwych. I działać! 1. Zdobycie kontaktu – od tego zacznij Najpierw sprawdź, czy twój rozmówca, na przykład ulubiony aktor, nie ma własnej strony internetowej, na której może być podany adres mejlowy do niego lub kontakt do menedżera. Możesz też zwrócić się do agencji aktorskiej, jeśli któraś go obsługuje lub skontaktować się z biurem prasowym teatru, w którym artysta pracuje. Zajrzyj też na stronę serialu, w którym gra (jeśli gra). Dobrą okazją do „zaczepienia” rozmówcy są sytuacje oficjalne, np. konferencja prasowa, targi książki czy spotkanie promocyjne. Bardziej ryzykowne i niezbyt kulturalne jest zaczepianie artysty na ulicy, w knajpie, na wakacjach. Kiepskim punktem „zaczepienia” jest powiedzenie, że chcemy porozmawiać ot tak sobie i nie wiemy, czy rozmowa gdziekolwiek się ukaże. Lepiej najpierw nawiązać kontakt z młodzieżowym czasopismem czy szkolną lub osiedlową gazetą i w jej imieniu kontaktować się z artystą. To lepiej podziała niż telefony natrętnego fana, który chce się umówić na wywiad, choć nie ma żadnych nadziei na jego publikacje. 2. Przygotowanie pytań – poszukaj haczyków Jako początkujący dziennikarz, ale i fan danego rozmówcy może wiesz o nim więcej niż dziennikarze traktujący wywiad jako kolejną rutynową rozmowę, do której nieraz nie mają czasu się przygotować. Może masz już nawet w głowie serię pytań, które cię nurtują i które chciałbyś zadać rozmówcy. Pamiętaj jednak, by dostosować pytania do ewentualnego czytelnika wywiadu i miejsca, w którym ukaże się tekst. Jeśli tekst ma być opublikowany w piśmie teatralnym, będziesz się skupiać na sztuce, jeśli w czasopiśmie o psach, to będziesz pytać o zwierzęta. Uwzględnij poziom czytelnika. Piszesz dla pisma młodzieżowego, nie zakładaj, że czytelnicy znają wszystkie filmy reżysera tak dobrze jak ty lub mają w głowie listę bramek strzelonych kiedykolwiek przez piłkarza, z którym rozmawiasz. Pogódź też jednak interes czytelników z własnym, możesz pytać o to, co ciebie szczególnie interesuje, ale nie chodzi, by np. tematyka blogów (jeśli jesteś akurat blogerem) zdominowała całą rozmowę, jeśli nie ma to żadnego uzasadnienia. Staraj się zainteresować rozmówcę – przygotuj pytania, których nikt mu nie zadawał, albo takie, które i jego mogą zainteresować. Te haczyki, np. ciekawostki związane z jego życiem i twórczością, zaskakujące pytania mogą ci bardzo pomóc. Poszukaj nici przewodniej wywiadu, tematu, na którym chcesz się skoncentrować. Najlepiej gdyby ogólna tematyka wywiadu wyłoniła się przed ostatecznym umówieniem się z pisarzem, reżyserem czy gwiazdą sportu. Warto ustalić temat wywiadu z zamawiającym go czasopismem czy gazetą, oczekiwania mogą się różnić od planów zamawiającego, pamiętaj o tym. 3. Sama rozmowa – niech się nie rozłazi Spotykasz się z rozmówcą, jesteś onieśmielony. Nie kumuluj stresów, wyjdź wcześniej, przyjdź na rozmowę przed czasem, wcześniej upewnij się, czy trafisz w to miejsce, w którym się umówiłeś. Nie zachłystuj się sytuacją, pamiętaj, że macie zapewne mało czasu. Pamiętaj, by rozmowa toczyła się szybko i ciekawie oraz, by miała jakiś tor i sens. Kontroluj czas. Musisz zdążyć z pytaniami! Masz w głowie szkielet, konstrukcję wywiadu. I bardzo dobrze! Nie trzymaj się jednak sztywno pytań. Niech rozmowa trzyma się ogólnego scenariusza, płyń w stronę kolejnych pytań, uwzględniając jednak dygresje rozmówcy. Wywiad to rozmowa, reaguj na to, co mówi rozmówca, modyfikuj swój scenariusz. Nie daj się jednak zwodzić rozmówcy, dąż do zadania wszystkich pytań, które chciałeś zadać, gdy rozmówca wymiguje się od odpowiedzi lub zapomina o pytaniu, naprowadzaj go, dociskaj, dopytuj. 4. Kompozycja wywiadu Konstrukcja rozmowy teoretycznie układa się według pytań, które sobie ułożyłeś przed wywiadem, praktycznie wyłania się dopiero przy jego spisywaniu. Wtedy koniec może np. wskoczyć na początek. Możesz poprzestawiać kolejność wypowiedzi, nie odtwarzać faktycznego toku rozmowy, uporządkować dygresje. Odtworzenie toku żywej rozmowy też może być atrakcyjne, ale nie możesz przesadzać z powrotami do tych samych pytań i z dygresjami, bo czytelnik zmęczy się i pogubi. Nie notuj wszystkich wahań, pauz, choć czasem możesz wpisać do wywiadu: (milczy), (śmieje się) lub zapisać: (hm). Jednak – zachowaj zdrowy rozsądek. Skracaj pytania i jeśli trzeba – odpowiedzi rozmówcy. Możesz zmienić pytanie, jeśli rozmówca odpowiedział ciekawie, ale nie na temat. Przy spisywaniu odpowiedzi rozmówcy nie musisz zapisywać wszystkich przejęzyczeń i błędów, chyba że są znaczące, oddaj jednak język tego, z kim rozmawiasz. Pamiętaj też, że każdy rozmówca ma swoje ulubione słowa. Zachowaj je przy spisywaniu wywiadu, nie zastępuj ich własnymi. 5. Ostatni szlif – zapis, tytuł, lead Zadbaj o konsekwentny zapis pytań i odpowiedzi, np. taki: Artur Kowalski: Czy lubi pani cza-czę? Maria Kwiatkowska: Nie. Dlaczego? Nie odpowiada mojemu temperamentowi. Masz gotowy tekst? Pomyśl o tytule. Może być metaforyczny, intrygujący, przykuwający uwagę, warto, by był krótki. Może być wieloznaczny. Najczęściej tytułem jest jakimś krótki cytat z wypowiedzi rozmówcy czy jego parafraza, np. „Wolę szczęśliwe zakończenia” albo „Jestem Kopciuszkiem”. 6. Autoryzacja – zaakceptowanie Po spisaniu rozmowy ponownie spotykasz się z rozmówcą, czytasz mu tekst przez telefon lub wysyłasz mejlem do akceptacji. Ma to na celu skonfrontowanie tego, co ktoś chciał powiedzieć, z tym, co z tego zrozumiałeś, chodzi o precyzję wypowiedzi, pisownię nazwisk, które ktoś wymienił i inne szczegóły. Autoryzacje bywają udręką dziennikarzy. Niektórzy rozmówcy na tym etapie piszą wywiady od nowa lub wyrzucają najciekawsze, najbardziej kontrowersyjne fragmenty swoich wypowiedzi. Czasami zdarza się, że poprawiają dobre na lepsze. Kiedy jednak rozmówca wyrzuca wszystko, co kontrowersyjne, nazwiska, konkrety, tekst może zaczynać być nudny. Wtedy pertraktuj. Ćwiczymy warsztat 1. Tak nie zaczynaj, bo to standard i nuda: „Jakie były początki Pana/Pani kariery modelki?” Bardziej intrygujący początek tego wywiadu – zacznij od ciekawostki: Podobno na pierwszym castingu powiedziano, że Pani się absolutnie nie nadaje na modelkę? Jak to było? „Co Pan/Pani teraz czuje?” (najczęstsze pytanie dziennikarzy sportowych po zwycięstwie sportowca – zbyt banalne i ogólne) Ciekawszy, intrygujący początek tego wywiadu – skupienie się na szczegółach: Gdy na Pana patrzyłam podczas biegu, wydawało mi się, że to zwycięstwo przyszło Pani łatwiej niż zwykle? Gdy widziałem Pana minę przed startem, byłem pewien, że Pan wygra. Pan też już to przeczuwał? 2. Tak nie zaczynaj, bo zamykasz rozmówcy usta… „Czy dobrze się Pani grało?” Kusimy, by ktoś odpowiedział tylko „tak” lub „nie”. Przerób to pytanie z zamkniętego na otwarte: Jak się Pani dzisiaj grało? Autor: Dorota Nosowska Zdjęcie użyte na mocy licencji Ingram Image avg. rating (0% score) - 0 votes
FilmWeb: Scenariusz "Ławeczki" powstał na podstawie popularnej sztuki Aleksandra Gelmana, której brawurowa inscenizacja w reżyserii Macieja Wojtyszki z Joanną Żółkowską i Januszem Gajosem w rolach głównych, uważana jest za jedną z najlepszych spektakli w historii Teatru Telewizji. Czy przygotowując się do roli w filmie Macieja Żaka inspirował się Pan rolą Janusza Gajosa? Czy w ogóle fakt, że będzie Pan porównywany do Gajosa ułatwiał, czy utrudniał Panu pracę? Artur Żmijewski: Muszę przyznać, że świadomość roli Janusza Gajosa w ogóle mi nie ciążyła. Po prostu od samego początku założyłem sobie, iż nie będę się na niej wzorował. Znam ją oczywiście, bowiem kilkakrotnie oglądałem spektakl, ale tym bardziej chciałem się od niej odciąć. Już na samym początku, kiedy zastanawiałem się nad postacią Piotra, nad tym, z której strony go ugryźć, postanowiłem, że nie będę się kreacją Gajosa sugerował. Z tego też powodu nie oglądałem sztuki Wojtyszki już na długo przed rozpoczęciem zdjęć. Przyznam szczerze, że to dopiero dziennikarz uświadomili mi, iż mogę niejako "rywalizować" z Januszem Gajosem. Ja w ogóle o tym nie myślałem. FilmWeb: Jak w takim razie przygotowywał się Pan do roli? Artur Żmijewski: Najprostszym sposobem jest popracowanie trochę nad tekstem i zrozumienie jakim on jest w sensie werbalnym. Potem dopiero szuka się tego, co można między wierszami zawrzeć. Tworząc postać Piotra opierałem się na własnych wyobrażeniach i przemyśleniach. Chciałem, żeby był to bohater przede wszystkim prawdziwy. FilmWeb: Zdjęcia do "Ławeczki" zostały nakręcono w rekordowo krótkim czasie. Czy było łatwo? Artur Żmijewski: Nie było łatwo, było piekielnie trudno. Wymagało to od nas maksymalnej koncentracji i doskonałej organizacji. Gdybyśmy wcześniej nie odbyli kilku prób i nie uzgodnili jaki film, w jaki sposób chcemy nakręcić i jakie postaci chcemy zagrać to nigdy by nam się to nie udało. Zanim rozpoczęliśmy zdjęcie spotkaliśmy się kilka razy w Warszawie, gdzie omówiliśmy wszystkie szczegóły. Później, już po przyjeździe do Szczecina, zwyczajnie sprzyjały nam okoliczności. Przez te kilkanaście dni nad morzem praktycznie się ze sobą nie rozstawaliśmy. Nie dość, że spędzaliśmy sporo czasu na planie to jeszcze mieszkaliśmy w jednym hotelu zatem pod koniec każdego dnia spotykaliśmy się przy kolacji i omawialiśmy plan zadań na dzień następny. FilmWeb: Czy zdarzało się Wam improwizować na planie? Sceny wesela, podczas których na statku przebywa kilkadziesiąt osób na pewno obfitowały w tego rodzaju okazje. Artur Żmijewski: Nie, nie robiliśmy czegoś takiego. Niewielki budżet i bardzo krótki czas zdjęć zmusiły nas do tego, żeby działać zgodnie z założonym wcześniej planem. Nie było mowy o żadnych improwizacjach. FilmWeb: Jak ocenia Pan bohatera, w którego rolę się wciela? Jest to bowiem postać, która może podzielić publiczność. Z osób, które widziały film część uznała Piotra za sympatycznego, ale byli i tacy, których do siebie zniechęcił. Artur Żmijewski: Moim zdaniem Piotr nie jest typowym czarnym charakterem, który z definicji musi i chce czynić zło. To człowiek "przeciągnięty" przez życie, pełen bolesnych doświadczeń, który swoje niepowodzenia w życiu osobistym rekompensuje częstymi miłostkami. Nie ma ludzi idealnych. Każdy z nas ma swoje wady i lęki. Bardzo często sami - podobnie jak Piotr - szukamy jakiegoś wyjścia awaryjnego pozwalającego na uniknięcie własnych zobowiązań. Dla mnie Piotr jest przede wszystkim człowiekiem niepewnym siebie, pogubionym. Sam o sobie wielu rzeczy nie wie. Usiłuje się ich dowiedzieć, ale jednocześnie tak bardzo boi się tego, co może odkryć, że odwleka tę konfrontację w nieskończoność. Nie odróżnia już fikcji od prawdy. Uwierzył, że można oprzeć swoje życie na kłamstwie i teraz nie potrafi się z tego wyplątać. To w gruncie rzeczy postać bardzo nieszczęśliwa, która powinna wzbudzać nie niechęć, a współczucie. Dla mnie z tej sytuacji płynie bardzo prosty morał. Im mniej kłamstwa w naszym życiu a więcej szczerości, tym żyć nam się będzie łatwiej. FilmWeb: Wspomniał Pan, że tak szybka realizacja zdjęć nie byłaby możliwa, gdybyście Państwo wcześniej nie uzgodnili jaki film chcecie zrobić. Jaka zatem miała być "Ławeczka"? Dowcipną opowieścią o miłości, czy też może gorzką historią o rozczarowaniu i kłamstwie? Artur Żmijewski: Chcieliśmy zrobić przede wszystkim film prawdziwy, opowiadający o kawałku życia i odpowiedni dla każdego widza, który chce przyjść do kina i obejrzeć historię, która naprawdę może się wydarzyć. Dla mnie osobiście "Ławeczka" to historia o kłamstwie i o jego niszczycielskiej sile. To film o dwojgu skrajnie różnych ludzi, którzy dążą do tego samego - do porozumienia. "Ławeczkę" kręciliśmy z myślą o widzach, którzy nie boją się stawiania pytań. Czy Piotr i Kasia mogą się zejść? Czy tego chcą? Czy w ogóle możliwe jest między nimi porozumienie? Mam nadzieję, że film ten skłoni publiczność do zastanowienia się nad tymi pytaniami. FilmWeb: Jest pan aktorem, który od kilku lat cieszy się ogromną popularnością miedzy innymi dzięki udziałowi w serialu "Na dobre i na złe". Już na konferencji prasowej byliśmy świadkami, iż dla wielu osób Pan po prostu jest doktorem Burskim. Czy świadomość tego, że większości widzów kojarzy się Pan z tą właśnie rolą nie ciąży Panu, nie przeszkadza? Artur Żmijewski: Zacznijmy od tego, że ja nie traktuję swojej kariery - co usiłują wmówić mi niektórzy dziennikarze - jako kariery serialowej. Niektórzy dziennikarze podczas rozmów ze mną czynili z tego wręcz zarzut, jednak ja nie usiłuję nawet z nimi polemizować gdyż nie jestem aktorem, który zawdzięcza swoją popularność i karierę tylko i wyłącznie serialowi. Nigdy o sobie nie mówiłem i nie myślałem jako o aktorze serialowym. Żałuję tylko, że pisząc o mnie dziennikarze często zapominają wspomnieć, że od wielu lat jestem etatowym aktorem Teatru Narodowego. Teatr jest moim pierwszym miejscem pracy i tam spędzam najwięcej czasu, z teatrem związałem się zresztą dużo wcześniej zanim zostałem zaangażowany do serialu. Jestem aktorem. Gram różne role, ale też w różnych mediach. FilmWeb: Czyli jednak przeszkadza Panu... Artur Żmijewski: Nie przeszkadza, może co najwyżej niekiedy męczy albo irytuje. To wizerunek, który kreuje się w głowach ludzi obserwujących naszą pracę, ale znających jej efekty tylko z mediów najszerzej dostępnych. Nikomu z tych osób na ogół nie przychodzi do głowy, że serial to zaledwie część mojej zawodowej aktywności. Nie mam natomiast wpływu na to, że ludzie, którzy oglądają nas co tydzień traktują nas jak domowników. W końcu już od kilku lat ponad 10 milionów widzów co tydzień ogląda mnie, moich kolegów i koleżanki w "Na dobre i na złe". Zrozumiałym jest więc, iż dla części z nich stajemy się już nie aktorami, ale bohaterami, których odtwarzamy. Mam tego świadomość, ale nie ciąży mi to. Nie dostaję również z tego powodu zawrotów głowy. Staram się zachować spokój i koncentrować się na swojej pracy, której mam naprawdę wiele i to nie tylko w serialu. FilmWeb: Jednak popularność jaką zdobył Pan dzięki roli w serialu już dawno wykroczyła poza ramy telewizyjnego ekranu. Oprócz Telekamery w zeszłym roku został Pan po raz pierwszy uznany przez czytelników magazynu Viva za najprzystojniejszego Polaka. Co Pan sądzi o tego typu nagrodach? Artur Żmijewski: Nigdy nie startowałem do tytułu Mistera Universum, nigdy nie było to też moim marzeniem. Nie mam niestety stosownych wymiarów, jak ubiegający się o ten tytuł i zapewne odpadłbym w przedbiegach. Na tę nagrodę patrzę przez pryzmat sympatii i popularności jaką cieszę się wśród widzów pamiętając, złożyło się na nią kilka lat mojej pracy. Traktuję ją z pewnym dystansem, ale odbieram ją jako nagrodę za pracę, którą wykonuję bowiem jest ona najlepszym dowodem na to, iż cieszy się ona uznaniem widzów. FilmWeb: Proszę mi jeszcze powiedzieć kilka słów na temat najbliższych Pana planów zawodowych. Jakiś czas temu pańskie nazwisko pojawiło przy okazji kompletowania obsady serialu "Pl-Boy", ale o projekcie na razie nic się nie mówi. Artur Żmijewski: I tak to niestety w większości przypadków jest z tymi planami, dlatego też nie lubię o nich mówić. Zapowiada się bowiem jakiś film. Informacje pojawiają się w gazetach i w internecie, a później, w większości przypadków, albo zostaje on opóźniony, albo w ogóle zawieszony. To czego jestem pewien to tego, że z początkiem sezonu rozpoczynamy próby w Teatrze Narodowym "Ryszarda II", w którym gram jedną z głównych ról. Co do planów filmowych, to póki one nie są sprecyzowane wolę o nich nie opowiadać. FilmWeb: Dziękuję bardzo za rozmowę.
Maffashion skomentowała głośny wywiad Sebastiana Fabijańskiego na temat zakończenia związku i zdrad. Co przekazała fanom za pośrednictwem social mediów?Sebastian Fabijański i Maffashion spotykali się od 2019 roku. Aktor i influencerka doczekali się jednego dziecka: syna Bastiana. Para rzadko pokazywała się razem i raczej nie komentowała publicznie związku. Kilka dni temu Kuczyńska oświadczyła, że jej długoletnia relacja z Fabijańskim dobiegła ku się z Sebastianem około trzy tygodnie temu. W planie było powiedzenie tego wspólnie (…) Komuś zależało na tym, aby uprzedzić jakikolwiek mój komunikat, tym samym odbierając mi możliwość przedstawienia mojej wersji, aczkolwiek chce od razu podkreślić, nie mam zamiaru komentować, prać brudów, to nie jestem ja. Jeśli chodzi o związki, to zawsze byłam oszczędna i jeśli chodzi o związki, to ten też nie był medialny. Mogę tylko dodać, że nie dystansowałam się od nikogo z dzieckiem, wręcz to był moment, w którym potrzebowałam, żeby ktoś był – Fabijański i skandal z RafalaląOd tego czasu mówiło się o tym, że zerwanie może być pokłosiem kontaktów Sebastiana z internetową celebrytką, Rafalalą. Dziś Pudelek opublikował wywiad z artystą, w którym opowiedział on o tym, jak wyglądała jego relacja z transpłciową gwiazdą:Z Rafalalą znamy się już od momentu, gdy przygotowywałem się do filmu Botoks. Pytałem o różne rzeczy mieliśmy kontakt telefoniczny. (…) To spotkanie, o którym wszyscy wiemy miało miejsce po tym, jak byłem na koncercie. Jak normalnie narkotyków nie biorę, bo nie służą mi za bardzo. To tak tego wieczora coś się ze mną wydarzyło takiego, że dałem się namówić. Fizycznie było ze mną wszystko w porządku, ale z racji też tego, że jeszcze biorę leki po śmierci ojca, wizyta w szpitalu psychiatrycznym (…), to prawdopodobnie w połączeniu te leki z tym narkotykiem spowodowały, że mi odcięło w ogóle. Mam blackout nie pamiętam praktycznie pamiętnego spotkania nie doszło do zbliżenia:To, że tam byłem jest moją winą. Nie zamierzam tutaj zżynać ofiary, że ktoś mnie tam wziął i zaciągnął. Po moim oświadczeniu spotkałem się z Rafalalą i widziałem materiały, bo wcześniej nie chciałem ich oglądać i wolałem nie wiedzieć i wolałem, żyć w tej pętli, którą sam sobie założyłem na szyję. Natomiast tam się nic nie wydarzyło, dzisiaj to Fabijański o zdradachNiemniej jednak przyznał się do tego, że zdradził partnerkę z innymi kobietami:Czy zacząłem zdradzać? Na pewno miałem bardzo różne myśli emocje. Targały mną różne bardzo pomysły. Natomiast nie byłem fair wobec Julki. Bardzo to jest dla mnie trudne i haniebne wręcz, że nie byłem fair i bardzo mi jest z tego powodu przykro i wstyd. Nie chce tutaj świrować na jakiegoś lowelasa, bo ja nigdy nie robiłem takich rzeczy, ja nie zdradzałem swoich kobiet. Tutaj jakoś zwariowałem po prostu. Bardzo przepraszam z tego tytułu i tutaj przepraszam publicznie Julię za to, że takie rzeczy się działy. Nie boję się prawdy na swój informacji ws. głośnego wywiadu poznacie o wywiadzie Sebastiana FabijańskiegoJulia przez niemal cały dzień milczała na temat wywiadu. Obrała taką strategię mimo setek wiadomości, która dostała od fanów. Jeden z internautów zapytał ją: Może jest szansa, by odbudować tę relację? Trzymam za was kciuki, nie poddawajcie się tak czym dodał:Obejrzałaś wywiad z Sebą? Powiedział, że wylądował u niej na chacie po imprezie pijany i naćpany. Twierdzi, że nie doszło do żadnego zbliżenia, co potwierdziła widząc drugie pytanie, zdecydowała się odpowiedzieć i napisała krótkie: nawet nie chce oglądać wywiadu, by jeszcze bardziej się nie dołować. Wcale nas to nie dziwi. Czekamy na kolejne poczynania rozmawia z fankąMaffashion rozmawia z fankąMaffashion
krótki wywiad z aktorem